piątek, 28 sierpnia 2020

ADAPTACJA W PRZEDSZKOLU



 Adaptacja w przedszkolu to burzliwy czas i ciężko stwierdzić kogo ta burza dosięga najbardziej – dziecko, rodzica czy nauczyciela? Ponieważ już prawie wrzesień, warto zastanowić się jak zaplanować pierwsze dni w przedszkolu, by były one opłakane minimalną ilością łez przedszkolaków i rodziców, którzy często po raz pierwszy na poważnie rozstają się z dzieckiem.  

Jakich trudności możemy spodziewać się w pierwszych dniach września z maluszkami rozpoczynającymi przygodę z przedszkolem?

·         maluszki płaczą, całkiem sporo i są w ogromnym szoku, że to nie mama ani tata ociera ich łzy;

·         histeria przybiera różne oblicza: czasem przechodzi w bunt, czasem w próbę ucieczki z sali, czasem w błagania o powrót mamy;

·         rodzice bywają przerażeni – nie żeby zaraz każdy, ale szczególnie mamy czasem naprawdę ciężko znoszą pierwsze rozstanie z dzieckiem;

·         strach rodzica przybiera różne oblicza: za długie pożegnania, pytania pełne podejrzeń;

·         „dzieciaczki “ są zagubione – niekoniecznie potrafią usiąść w kole, nie wiedzą gdzie mają miejsce zabawki i gdzie jest toaleta i z dużym prawdopodobieństwem nie zapytają o to nowopoznanego dorosłego - nauczyciela.

Co więc ukazuje się naszym oczom – chaos, hałas i nieufni rodzice. Spokojnie! To tylko pierwszych kilka chwil.

Adaptacja dziecka w przedszkolu może trwać kilka tygodni: trzy, sześć, a niekiedy nawet dziesięć. Dziecko musi w tym czasie poznać nowe miejsce, przystosować się do innego rytmu dnia, a także zaakceptować obowiązujące w przedszkolu zasady. Nawiązuje relacje z panią, opiekunkami, dziećmi. To wszystko wymaga od niego sporego wysiłku. Procesowi oswajania tych wszystkich nowości sprzyja regularność. Gdy maluch choruje i nie chodzi do przedszkola, proces adaptacji przedłuża się.

Adaptacja rodziców

Pierwsze tygodnie malucha w przedszkolu to także trudny czas dla rodziców. W zawirowaniach własnych emocji, kiedy radość i duma przeplata się z niepokojem i troską, warto pamiętać, że to dziecko wymaga wsparcia. Z tego względu własne emocje najlepiej odreagować po odprowadzeniu malucha do przedszkola.

Jak pomóc dzieciom, rodzicom i sobie w pierwszych dniach?


 Kryzysy

Pierwsze kryzysy w przedszkolu to swoista huśtawka. Już wydawało się, że wszystko układa się jak najlepiej, a tu następnego dnia maluch zanosi się płaczem w drodze do przedszkola. Od czego to zależy?

Pierwszy kryzys
Bywa, że malec, który z nadejściem września biegł z radością do przedszkola, po kilku dniach reaguje płaczem. Bo wtedy już wie, że czeka go rozstanie, że może być trudno. Reaguje tak nie dlatego, że dzieje się coś przykrego, ale dlatego, że wokół jest wiele nowości, a skala zmian jest ogromna. Najczęściej kryzys przychodzi w pierwszym tygodniu, czasami później.

Kryzys po przerwie
"Nie cierpię poniedziałków" - wzdychają po weekendzie mama, tata i dziecko. Po dłuższej nieobecności zawsze trudniej jest wskoczyć w przedszkolny rytm (my, dorośli, także wiemy coś na ten temat - niełatwo nam zabrać się do pracy po wakacjach czy długim weekendzie). Dlatego, o ile to tylko możliwe, nie należy robić dodatkowych przerw w okresie adaptacji. Gdy malec zachoruje, nie mamy wyboru. Nie warto jednak pozwalać na pozostawanie dziecka w domu, gdy może iść do przedszkola. Po każdej przerwie dziecko na nowo musi się "dostroić". Aby maluch załapał przedszkolny rytm i uwewnętrznił go, potrzeba kilku tygodni - bez "przedszkolnych wakacji".

Kryzys "szatni"
Szatnia to ważna strefa przejściowa. Niekiedy mokra od łez i wibrująca od krzyków, tłumaczeń i tupiących nóżek. Szczególnie wczesną jesienią. Przejścia ze świata rodzinnego do przedszkolnego nie należy wydłużać. Można się jeszcze poprzytulać w szatni, ale w drzwiach sali pozostaje już jedynie czas na krótkie, serdeczne i stanowcze pożegnanie. Podobnie jest przy odbieraniu dziecka z przedszkola. Gdy maluch chce się dalej bawić, a już czas wyjść, warto dać mu chwilkę na dokończenie budowli z klocków, sprzątnięcie, pożegnanie dzieci i pani. I wyjść. Nie przeciągając wejścia ani wyjścia, dajemy dziecku przewidywalny scenariusz, dzięki któremu może poczuć się bezpiecznie.



Samodzielność jest ogromnie ważna dla przedszkolaka

Warto ćwiczyć poniższe umiejętności także w domu. Oczywiście dzieci są różne i zdarzają się sytuacje, trudności, które uniemożliwiają opanowanie wypisanych na planszach rzeczy, ale to nie wyklucza możliwości ćwiczenia ich, podejmowania prób, wykonywania w ułatwionej wersji.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz