Jakich
trudności możemy spodziewać się w pierwszych dniach września z maluszkami
rozpoczynającymi przygodę z przedszkolem?
·
maluszki płaczą,
całkiem sporo i są w ogromnym szoku, że to nie mama ani tata ociera ich łzy;
·
histeria
przybiera różne oblicza: czasem przechodzi w bunt, czasem w próbę ucieczki z
sali, czasem w błagania o powrót mamy;
·
rodzice bywają
przerażeni – nie żeby zaraz każdy, ale szczególnie mamy czasem naprawdę ciężko
znoszą pierwsze rozstanie z dzieckiem;
·
strach rodzica
przybiera różne oblicza: za długie pożegnania, pytania pełne podejrzeń;
·
„dzieciaczki “ są
zagubione – niekoniecznie potrafią usiąść w kole, nie wiedzą gdzie mają miejsce
zabawki i gdzie jest toaleta i z dużym prawdopodobieństwem nie zapytają o to
nowopoznanego dorosłego - nauczyciela.
Co
więc ukazuje się naszym oczom – chaos, hałas i nieufni rodzice. Spokojnie! To
tylko pierwszych kilka chwil.
Adaptacja dziecka w
przedszkolu może trwać kilka tygodni: trzy, sześć, a niekiedy nawet dziesięć.
Dziecko musi w tym czasie poznać nowe miejsce, przystosować się do innego rytmu
dnia, a także zaakceptować obowiązujące w przedszkolu zasady. Nawiązuje relacje
z panią, opiekunkami, dziećmi. To wszystko wymaga od niego sporego wysiłku.
Procesowi oswajania tych wszystkich nowości sprzyja regularność. Gdy maluch
choruje i nie chodzi do przedszkola, proces adaptacji przedłuża się.
Adaptacja rodziców
Pierwsze tygodnie malucha w przedszkolu to także trudny czas dla rodziców. W
zawirowaniach własnych emocji, kiedy radość i duma przeplata się z niepokojem i
troską, warto pamiętać, że to dziecko wymaga wsparcia. Z tego względu własne
emocje najlepiej odreagować po odprowadzeniu malucha do przedszkola.
Jak
pomóc dzieciom, rodzicom i sobie w pierwszych dniach?
Pierwsze kryzysy w przedszkolu to swoista huśtawka. Już wydawało się, że
wszystko układa się jak najlepiej, a tu następnego dnia maluch zanosi się
płaczem w drodze do przedszkola. Od czego to zależy?
Pierwszy kryzys
Bywa, że malec, który z nadejściem września biegł z radością do przedszkola, po
kilku dniach reaguje płaczem. Bo wtedy już wie, że czeka go rozstanie, że może
być trudno. Reaguje tak nie dlatego, że dzieje się coś przykrego, ale dlatego,
że wokół jest wiele nowości, a skala zmian jest ogromna. Najczęściej kryzys
przychodzi w pierwszym tygodniu, czasami później.
Kryzys po przerwie
"Nie cierpię poniedziałków" - wzdychają po weekendzie mama, tata i
dziecko. Po dłuższej nieobecności zawsze trudniej jest wskoczyć w przedszkolny
rytm (my, dorośli, także wiemy coś na ten temat - niełatwo nam zabrać się do
pracy po wakacjach czy długim weekendzie). Dlatego, o ile to tylko możliwe, nie
należy robić dodatkowych przerw w okresie adaptacji. Gdy malec zachoruje, nie
mamy wyboru. Nie warto jednak pozwalać na pozostawanie dziecka w domu, gdy może
iść do przedszkola. Po każdej przerwie dziecko na nowo musi się
"dostroić". Aby maluch załapał przedszkolny rytm i uwewnętrznił go,
potrzeba kilku tygodni - bez "przedszkolnych wakacji".
Kryzys
"szatni"
Szatnia to ważna strefa przejściowa. Niekiedy mokra od łez i wibrująca od
krzyków, tłumaczeń i tupiących nóżek. Szczególnie wczesną jesienią. Przejścia
ze świata rodzinnego do przedszkolnego nie należy wydłużać. Można się jeszcze
poprzytulać w szatni, ale w drzwiach sali pozostaje już jedynie czas na
krótkie, serdeczne i stanowcze pożegnanie. Podobnie jest przy odbieraniu
dziecka z przedszkola. Gdy maluch chce się dalej bawić, a już czas wyjść, warto
dać mu chwilkę na dokończenie budowli z klocków, sprzątnięcie, pożegnanie
dzieci i pani. I wyjść. Nie przeciągając wejścia ani wyjścia, dajemy dziecku
przewidywalny scenariusz, dzięki któremu może poczuć się bezpiecznie.
Samodzielność
jest ogromnie ważna dla przedszkolaka
Warto
ćwiczyć poniższe umiejętności także w domu. Oczywiście dzieci są różne i
zdarzają się sytuacje, trudności, które uniemożliwiają opanowanie wypisanych na
planszach rzeczy, ale to nie wyklucza możliwości ćwiczenia ich, podejmowania
prób, wykonywania w ułatwionej wersji.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz